Tekst w ramach akcji Bezpieczne Leki. Więcej informacji na dole wpisu.
Wrzesień, coraz krótsze dni, a Ty sięgasz po witaminę D – bo przecież „wszyscy biorą”, bo koleżanka poleca, bo w aptece powiedzieli, że warto. Kupujesz opakowanie, wrzucasz tabletkę do ust i idziesz dalej w swoje sprawy. Brzmi znajomo? Problem w tym, że właśnie tak większość Polaków traktuje suplementację witaminy D – jak beztroski rytuał. Tymczasem to, co robisz „na oko” i „dla zdrowia”, może skończyć się wizytą u lekarza z objawami, których nigdy byś się nie spodziewał.
Witamina D to nie cukierki – to substancja o działaniu hormonalnym, która w nadmiarze potrafi narobić poważnych szkód. Warto więc wiedzieć, dlaczego Twój nawyk łykania tabletek bez sprawdzenia poziomu we krwi może być ryzykowny i jak podejść do tego mądrzej.
Dlaczego dawkowanie „na oko” to hazard ze zdrowiem
Wyobraź sobie taką sytuację: od trzech lat codziennie bierzesz 4000 jednostek witaminy D, bo „lepiej więcej niż mniej”. Nigdy nie robiłeś badań, bo po co? Czujesz się dobrze. A potem zaczynają się nudności, ciągłe pragnienie, ból głowy i dziwne osłabienie mięśni. Brzmi jak grypa? To mogą być objawy przedawkowania witaminy D – hiperkalcemii, czyli nadmiaru wapnia we krwi, który ta witamina reguluje.
Okazuje się, że próg zatrucia dla witaminy D wynosi między 40 000 a 100 000 jednostek dziennie przez miesiąc lub dwa – u zdrowych dorosłych. Ale problem w tym, że niektórzy ludzie są znacznie wrażliwsi. U dzieci już 2000-4000 jednostek dziennie przez kilka miesięcy może prowadzić do przedawkowania. Jeśli Twój organizm ma i tak dobre zasoby witaminy D, a Ty dorzucasz kolejne dawki z różnych źródeł – tabletek, oleju rybiego, wzbogacanych produktów – ryzyko rośnie.
Skąd biorą się „podwójne dawki”
To klasyczny scenariusz: bierzesz IBUVIT D 2000 (2000 j.m. w kapsułce) rano, do tego jesz płatki śniadaniowe z dodatkiem witaminy D, pijesz mleko roślinne wzbogacone w tę witaminę, a wieczorem łykasz multiwitaminę, która też zawiera swój udział. Zsumuj to wszystko, a okaże się, że dostarczasz organizmowi dwa, trzy razy więcej niż planujesz. I tak przez miesiące, bez żadnej kontroli.
Dodaj do tego lato spędzone na plaży – kiedy skóra sama produkuje witaminę D pod wpływem słońca. W Polsce efektywna synteza skórna jest możliwa od maja do września, jeśli spędzasz minimum 15 minut dziennie na słońcu z odkrytymi przedramionami i łydkami. W tym czasie dodatkowa suplementacja może być po prostu zbędna, a przy wysokich dawkach – wręcz szkodliwa.
Kiedy badanie krwi naprawdę ratuje skórę
Pewnie się zastanawiasz: czy naprawdę muszę robić badanie, żeby wziąć witaminę D? Odpowiedź brzmi: to zależy. Jeśli sięgasz po standardową dawkę profilaktyczną przez kilka miesięcy zimowych – ryzyko jest niewielkie. Ale jeśli bierzesz wyższe dawki, stosujesz suplementację przez cały rok albo łączysz różne produkty zawierające witaminę D – badanie stężenia 25(OH)D w surowicy to nie fanaberia, tylko rozsądek.
Optymalne stężenie witaminy D we krwi to 30-50 ng/ml. Poniżej 20 ng/ml mówi się o niedoborze. Ale co ciekawe – nawet zbyt wysokie poziomy mogą powodować problemy. Badanie kosztuje kilkadziesiąt złotych i trwa kilka minut. To naprawdę niewielka cena za pewność, że nie szkodzisz sobie „dla zdrowia”.
Kto powinien szczególnie uważać
Istnieją grupy, które muszą być wyjątkowo ostrożne z dawkowaniem witaminy D. Osoby z chorobami nerek – bo nerki odpowiadają za aktywację tej witaminy i kontrolę wapnia. Chorzy na sarkoidozę – u nich witamina D zbyt łatwo przekształca się w formę aktywną. Osoby przyjmujące leki moczopędne tiazydowe – bo te zmniejszają wydalanie wapnia z moczem, co przy nadmiarze witaminy D może prowadzić do hiperkalcemii. Także pacjenci przyjmujący leki nasercowe powinni konsultować suplementację z lekarzem.
Warto też pamiętać o osobach z otyłością. Jeśli Twoje BMI przekracza 30, potrzebujesz dwukrotnie wyższej dawki witaminy D niż osoby o prawidłowej masie ciała – bo ta witamina „chowa się” w tkance tłuszczowej i jest mniej dostępna dla organizmu. Ale to nie znaczy, że masz sięgać po mega-dawki na własną rękę – tutaj naprawdę przydaje się kontrola.
Jak mądrze wybrać preparat i dawkę
Na rynku znajdziesz dziesiątki preparatów witaminy D – krople, kapsułki, tabletki, w różnych mocach. VIGANTOL (tutaj znajdziesz więcej informacji o tym leku) w kroplach pozwala precyzyjnie odmierzyć dawkę – jedna kropla to 500 jednostek, co daje dużą elastyczność, zwłaszcza u dzieci czy przy dawkach leczniczych. VIGALEX FORTE 2000 (uzupełnia niedobory witaminy D) w tabletkach sprawdzi się dla dorosłych, którzy preferują wygodną formę i nie chcą liczyć kropli. Każda z tych opcji ma swoje miejsce – ważne, żebyś wybrał świadomie.
Dla większości zdrowych dorosłych o prawidłowej masie ciała dawka 1000-2000 jednostek dziennie w miesiącach od października do kwietnia to rozsądne minimum. Jeśli pracujesz w biurze, unikasz słońca, masz ciemniejszą karnację lub używasz kremów z filtrem – możesz potrzebować suplementacji przez cały rok. Ale „więcej” nie znaczy automatycznie „lepiej” – i to jest kluczowa lekcja, którą warto zapamiętać.
Co z kobietami w ciąży i karmiącymi
Ciąża i karmienie piersią to okres, kiedy zapotrzebowanie na witaminę D jest szczególnie wysokie – ale też czas, kiedy nie można pozwolić sobie na błędy. Zalecana dawka to 2000 jednostek dziennie przez cały okres ciąży i laktacji – ale najlepiej pod kontrolą stężenia 25(OH)D we krwi. Nadmiar witaminy D w ciąży może prowadzić do poważnych zaburzeń u dziecka, więc to nie jest czas na eksperymenty.
Co ważne – niemowlęta karmione piersią wymagają własnej suplementacji witaminy D, bo ta przenikająca z mlekiem matki to zbyt mała ilość. Wysokie dawki u matki nie zastąpią suplementacji u dziecka – warto o tym pamiętać.
Podsumowanie
Teraz wiesz, że witamina D to nie niewinny suplement, który można brać bez zastanowienia. Dawkowanie „na oko” i bez badań to błąd, który popełnia większość Polaków – i który może skończyć się objawami, których nikt by się nie spodziewał po „zdrowym” produkcie. Pamiętaj, żeby sumować wszystkie źródła witaminy D, które dostarczasz organizmowi – nie tylko tabletki, ale też wzbogacane produkty i syntezę skórną. Jeśli stosujesz wyższe dawki lub suplementujesz przez cały rok, badanie stężenia we krwi to nie luksus, tylko podstawa. I wreszcie – więcej nie zawsze znaczy lepiej. Czasem mniej, ale mądrzej, to najlepsza strategia na zdrowie.
Ten artykuł powstał w ramach akcji Bezpieczne Leki, która ma na celu poszerzać wiedzę Pacjentów w temacie bezpieczeństwa stosowania leków. Organizatorem akcji jest portal Leki.pl. Więcej informacji na www.BezpieczneLeki.pl.
Bibliografia
• VIGANTOL – Charakterystyka Produktu Leczniczego
• IBUVIT D 2000 – Charakterystyka Produktu Leczniczego
• VIGALEX FORTE 2000 – Charakterystyka Produktu Leczniczego
